Gambling-Affiliation

Chcieli go zgwałcić, na boisku otarł się o śmierć,
Autor Wiadomość
bronet 



Informacje:
Wiek: 27
Dołączył: 17 Wrz 2009
Posty: 26

Profil:
Bukmacher: Expekt
Ostrzeżeń: 1
  Wysłany: 2009-11-20, 12:37   Chcieli go zgwałcić, na boisku otarł się o śmierć,

Aż jądra zamarzały - tak, w rozmowie z "Magazynem Futbol", komentuje swoje występy podczas gry dla fińskiego Tampere United niemiecki bramkarz Lutz Pfannenstiel. Ten prawdziwy piłkarski obieżyświat, jako jedyny zawodowiec na ziemskim globie, bronił bramek klubów z aż sześciu kontynentów. Niedługo chce zagrać na siódmym. W grudniu 2010r. ma się odbyć na Antarktydzie mecz w ramach akcji przeciwko ociepleniu klimatu.

- Myśl, że warto przejść do historii jako jedyny zawodowiec mający za sobą grę na sześciu kontynentach przyszła dopiero kilka lat temu. Wtedy miałem już na koncie grę w Europie, Azji, Ameryce Płn., Afryce i Nowej Zelandii. Zacząłem się przyglądać Ameryce Płd., aż w końcu wylądowałem w Brazylii i w 2008r. rekord został ustanowiony - mówi Niemiec w wywiadzie dla piłkarskiego miesięcznika.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to praktycznie za rok Pfannenstiel będzie mógł pochwalić się grą na wszystkich ziemskich kontynentach. Jednak mecz pod kołem podbiegunowym nie będzie zwykłym "widzimisię" golkipera. - Generalnie to fragment większej inicjatywy. Mam nadzieję, że na Antarktydzie zagra ze mną między innymi Jurek Dudek, bo pracuję nad tym, aby wspierał naszą kampanię. Z Polaków w moim teamie jest też Marek Leśniak. No i wiele sław z różnych krajów na czele z Maradoną, Poborskim, Aldairem, Okochą, Laudrupem, Matthausem i wieloma innymi. Plan jest taki, aby zagrać kilka pokazowych meczów w miejscach, które są szczególnie narażone na zmiany klimatyczne. - tłumaczy Pfannenstiel.

Bramkarz nie obawia się o temperaturę, bo, jak tłumaczy, miał okazję grać już w temperaturze minus 30 stopni. - Aż jądra zamarzały - śmieje się Lutz i dodaje, że na Antarktydzie powinno być "kilka stopni powyżej zera". W planach są też występy w Rpa, tuż przed mistrzostwami świata, a także niedaleko Kilimandżaro, w Brazylii i Nepalu. Wszędzie, gdzie zagości ta piłkarska karuzela mają być zbierane pieniądze na rzecz instytucji zajmujących się zagrożeniami związanymi ze zmianami klimatycznymi.

Przy okazji Lutz Pfannenstiel zdradza "Magazynowi Futbol" kilka mrożących krew w żyłach historii ze swojego futbolowego życia. Pierwsza z nich dotyczy gry bramkarza w Singapurze, gdzie został on niesłusznie oskarżony o ustawianie meczów tamtejszej ligi. Zanim, z pomocą FIFA zdołał oczyścić się z zarzutów zdążył spędzić 3,5 miesiąca w tragicznych warunkach azjatyckiego więzienia. - Nigdy nie zapomnę tych 101 dni, mimo że minęło już wiele lat. To było piekło na ziemi, najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Każdego dnia musiałem toczyć walki na pięści, bo kilku zwyrodnialców chciało mnie zgwałcić. Na szczęście sport dał mi nie tylko wiele przygód, ale i siłę. To, że wróciłem do piłki, do sportu, do normalnego życia uważam za swój największy sukces.

Drugi raz bliski śmierci Niemiec był grając w angielskim Bradford. Podczas jednego z meczów jego rywal tak silnie uderzył go kolanem w klatkę piersiową, że ten od razu stracił przytomność. - Byłem jedna nogą na tamtym świecie. Podobno, bo to wszystko znam z opowiadań, trzy razy przestawałem oddychać. Jak to określił potem człowiek, który mnie uratował, umarłem wtedy trzy razy. A najgorsze w tym wszystkim było to, że na trybunach była też moja żona Anita, wtedy w siódmym miesiącu ciąży.

Kolejna niezwykła historia wydarzyła się w Nowej Zelandii. Piłkarzowi skradziono z domu sprzęt komputerowy, pieniądze i dwie bluzy bramkarskie. Kilka dni później jego kolega zauważył w jednej z dzielnic dwóch Maorysów ubranych w bluzy z jego nazwiskiem. Kilka chwil później Pfannenstiel był już na miejscu i razem z przyjacielem zaczął okładać złodziei pięściami. - W trakcie szamotaniny pojawiła się policja, która zaraz potem zaczęła mi bardzo dziękować. Bo okazało się, że Ci Maorysi to groźni przestępcy, poszukiwani w całej Nowej Zelandii od dwóch lat. - chwali się Niemiec.

Gdyby prześledzić cały życiorys Lutza Pfannenstiela to pewnie można by odnaleźć jeszcze parę pikantnych faktów. Nam już jednak wystarczy, bo co może być jeszcze bardziej przerażającego, a zarazem "fascynującego" od pobytu za niewinność w singapurskim więzieniu, żegnania się ze światem po ciężkiej kontuzji, czy też pogoni za złodziejami po całej Nowej Zelandii. Ciekawe, co niemieckiemu obieżyświatowi przyniesie przyszłość. Póki co miesiąc temu 36-letni Niemiec podpisał kontrakt ze swoim 25. klubem. Tym razem jest to Ramblers FC z afrykańskiej Namibii.
_________________
Życie to gra ...
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



Zaprzyjaznione strony:

Wyniki na żywo - Live score
Gambling-Affiliation

Gambling-Affiliation



Gambling-Affiliation